Design w mini wydaniu

Design w mini wydaniu
Jedna z wiodących duńskich marek produkujących meble i dodatki do domu - Normann Copenhagen, zwróciła się do mnie niedawno z pytaniem, czy nie przetestowałabym ich nowego krzesła. Pytanie było dość niecodzienne, gdyż nie chodziło o „jakieś tam krzesło”, ale ich znane już krzesło z linii Form, tyle że w wersji miniaturowej.
0
Design w mini wydaniu

Wiele znanych krzeseł, ikon designu, powstaje z czasem w wersji miniaturowej.
Zbierają je kolekcjonerzy na całym świecie, ozdabiając nimi półki, gabloty czy parapety.
Małe krzesełka są idealnym prezentem dla osób interesujących się wnętrzarstwem
i niecodzienną ozdobą domów ludzi, którzy lubią otaczać się ładnymi przedmiotami.

Postanowiłam przyjąć wyzwanie Normann Copenhagen,choć z początku nie bardzo wiedziałam, jak się zabrać za te moje testy.
Kiedy przyszedł wybrany przeze mnie biały fotelik, od razu pomyślałam, że to wyzwanie może okazać się całkiem miłe, gdyż miniatura mebla jest naprawdę śliczna i dokładnie odwzorowuje oryginał w skali 1:6


Z powodzeniem mogłoby zostać w witrynie, ale pomyślałam, że stać je na nieco więcej,dlatego po jakimś czasie przestawiłam je na regał nad biurkiem.
Stojąc na półce nad komputerem nie tylko ładnie się prezentowało, ale mogło też
posłużyć za pojemnik/podstawkę na moje drobiazgi.


Kiedy je tak przestawiałam w salonie, przyszły dziewczynki.
Szybko okazało się, że krzesełko może mieć też całkowicie praktyczne zastosowanie dla tych, którzy są we właściwym rozmiarze…
Szybko się też dowiedziałam, że jeśli mi się kiedyś znudzi, Helenka i Klara z radością
się nim zaopiekują… tylko poproszą o dodatkowe 3 sztuki, żeby myszy się nie kłóciły…Na całe szczęście dziewczynki (i myszy) się zmęczyły i mogłam kontynuować mój sprawdzian.
Kolejny test wypadł bardzo dobrze…

A skoro krzesełko nadaje się do odłożenia na nie biżuterii, pomieści też pewnie inne – fajne– „rzeczy”….

I kiedy już usiadłam, aby napisać ten post, do głowy wpadło mi jeszcze jedno zastosowanie takiego krzesełka…
Gdybym tylko miała kilka takich krzeseł, mogłabym w ciekawy sposób zaprosić do stołu moich gości!

Czyż nie byłoby fajnie usiąść na „swoim miejscu”?

Okazało się więc, że miniaturowe krzesełko nie musi być jedynie drobiazgiem, o którym szybko zapominamy po postawieniu go na parapecie. Nie od dzisiaj wiadomo, że obcowanie z ładnymi rzeczami, których widok sprawia nam radość, dobrze wpływa na samopoczucie i powoduje, że lepiej się czujemy.
Ja już wiem, że małe krzesełko Form będzie mi towarzyszyło w codziennych czynnościach,przyprawiając o uśmiech nie tylko mnie samą.

A jeśli będę miała dobry humor, może czasem pożyczę je mojej Adeli….
 

Zobaczcie więcej moich wpisów  >>> tutaj - zapraszam! 

 

Blogująca mama, po jedenastu latach spędzonych na niewielkiej duńskiej wyspie, wróciła na stałe do Polski, skąd wciąż zaraża nas swoim zamiłowaniem do Skandynawii. Prowadzi blog My Full House.
Wczytywanie rekomendacji...