Finezja w designie

Finezja w designie
Są w życiu obszary pełne finezji. Finezji dostępnej jedynie wybranym. Finezji, której nie można sobie przywłaszczyć, można ją mieć tylko z nadania.
0
Finezja w designie

Jeśli jesteś szczęściarzem, którego rodzice nazwali Lonia, Trudzia lub Ziuta wiedz, że czeka Cię naprawdę barwna przyszłość. Za najbardziej przebojowe, wygadane, roześmiane, stanowcze, nie dające sobie w kaszę dmuchać uważam panie parające się pracą kucharki, woźnej, sprzątaczki, szatniarki. One są naznaczone wyrafinowaniem, niezwykłością, zawsze nietuzinkowe i charakterystyczne.

Ziuta- krótka charakterystyka imienia (źródło-jakiś superwiarygodny portal internetowy)
Jest trochę dzika, może się wydawać nieczuła i obojętna, poświęca się karierze, ma doskonałą pamięć.

Ziuta – rzeczywisty opis postaci
Woźna w moim liceum. Jej temperament zdecydowanie wyróżniał się na tle innych pracowników szkoły. Szybko awansowała na szefową sprzątaczek a w środowisku stała się postacią kultową. Często zastanawiałam się jak to się stało, że jej kariera potoczyła się tak płynnie i tak szybko. Dziś już wiem. Nie była Anią, Kasią ani Agnieszką. Była Ziutą a każdy chciał być jak ona (przynajmniej w maturalnym przedstawieniu).

Cóż, los nierówno rozdał. Prawie wszyscy z mojego liceum wiodą zwykłe życie muzyka, menagera, dyrektora, prezesa, nauczyciela… Dla większości z nas za późno już na zmiany, bo wymagania banku (Jeszcze tylko 25 lat i będziesz wolny), żony (Tym razem wakacje w Polsce???!! Ale dlaczego?!) , presja zwierzchników (Słupki tak nisko? Dlaczego?), jury (po Tobie spodziewaliśmy się więcej…) i takie tam. Przecież w tych pętach zobowiązań nie możemy sobie pokrzykiwać na ludzi, rzucić ścierą o podłogę i wulgaryzmem od czasu do czasu.
Gdzie wtedy szukać tego innego, tego kunsztu, maestrii i wdzięku? W czym się wyrazić?
Już mówię – w tym, czym się otaczamy, w przedmiotach użytku codziennego, innymi słowy – w designie.

Jest taki projektant, Jan Kochański, który doskonale rozumie i odpowiada na potrzebę finezji, która zrekompensuje nam szarość dnia codziennego. Powiedziałabym nawet, że Jan robi coś ponadto – łączy tę finezję z użytecznością. Każdy przedmiot zaprojektowany przez niego jest czymś więcej niż tylko tym przedmiotem. Żeby wytłumaczyć o co mi chodzi, postaram się w kilku zdaniach opisać wybrane przeze mnie projekty.

posobu działania tej szufelki chyba nie muszę tłumaczyć. Tu funkcjonalność jest widoczna gołym okiem.

Podobno w tym roku nad polskim morzem działy się cyrki. Każdy chciał mieć swój własny, prywatny kawałek plaży, żeby spędzić na nim długie, słoneczne godziny. Sprzęt, który widzicie byłby w takich momentach idealny - chroni przed wiatrem, słońcem i...chciałam napisać, że przed spojrzeniami też, ale według mnie on spojrzenia raczej by przyciągał. Jest piękny, nowoczesny i polski.

Mój ulubiony projekt. Minimalistyczny, inspirowany spinaczem biurowym. Blat może służyć oddzielnie jako taca. Całość składa się do płaskiej formy.

Karmnik dla ptaków. Zimą wieszasz na tarasie, latem rozkładasz do rozmiarów kartki A4 i chowasz w szafce kuchennej.

Pokazałam tu tylko niektóre projekty Jana Kochańskiego. Jeśli chcecie zobaczyć i przeczytać więcej, kliknijcie link jankochanski.com

Źródło zdjęć - archiwum Jana Kochańskiego

Więcej o designie na moim blogu klahsadom.com.

 

Zawód – muzyk (nie mylić z „muzyczką”), hobby – polski design i wnętrza, miłość – mąż. Każdy dzień stara się ułożyć tak, żeby wszystkie te elementy znalazły swoją przestrzeń, współistniały, przenikały się i uzupełniały. Jak dotąd, wychodzi.
Wczytywanie rekomendacji...