Przyczepa przyszłości

Przyczepa przyszłości
Mehrzeller wygląda trochę jak przyczepa z kosmosu, ale dlaczego w trakcie wakacji nie mielibyśmy się czuć jak na innej planecie?
0
Przyczepa przyszłości

Wspólnie z moim osobistym towarzyszem podróży przyjęliśmy kilka lat temu założenie, że wolimy wybrać się na krótkie wakacje dwa razy do roku niż z utęsknieniem czekać dwanaście miesięcy na kolejny urlop. Tym sposobem stanęło na tygodniowych wyjazdach – jednym przed i jednym po sezonie. W związku z tym do kolejnej wycieczki pozostało jeszcze parę miesięcy (ja chcę już!), ale pełnia lata skłania mnie mimo wszystko do rozmyślań o tym, jak to i gdzie to się kiedyś jeździło.

Biorąc pod uwagę moją bezsensowną rozrzutność dochodzę do wniosku, że najlepsze wyjazdy to były te z rodzicami :D Zero problemów: dowiozą, odwiozą, dadzą jeść i pić, a do tego pozwolą się bawić i pluskać w kałużach. Pamiętam do dziś te nocne jazdy przez pół Polski w zapakowanym po brzegi samochodzie (zaczynaliśmy od malucha z bagażnikiem na dachu). Z największym rozrzewnieniem wspominam jednak prowiant na drogę – przecież kupować jedzenie po drodze, a zwłaszcza na stacji, to bezsens! Stawaliśmy więc na parkingach, otwieraliśmy bagażnik i jedliśmy smakołyki typu pieczony kurczak. W końcu to taki praktyczny posiłek – udko w jedną rękę, pomidor w drugą i dzieci nie potrzebują nic więcej do szczęścia. Wzruszam się, kiedy teraz myślę, jak ci nasi rodzice musieli kombinować, żeby nam dogodzić.

A piszę o tym wszystkim dlatego, że przypomniało mi się moje ówczesne marzenie: przyczepa campingowa! :D Wydawała mi się wtedy takim wspaniałym wynalazkiem, zwłaszcza w porównaniu z namiotem, w którym zazwyczaj spaliśmy. Od tamtych czasów minęło już dwadzieścia lat i pomyślałam, że dzisiejsze przyczepy na pewno wyglądają dużo lepiej. A jednak nie – zdecydowana większość jest w środku kiczowata i, delikatnie mówiąc, niezbyt stylowa. Na szczęście odkryłam pewien koncept, który poprawił mi humor.
Mehrzeller wygląda trochę jak przyczepa z kosmosu, ale dlaczego w trakcie wakacji nie mielibyśmy się czuć jak na innej planecie? Tak prezentuje się z zewnątrz:

Środek można dostosować do upodobań właściciela, te proponowane na stronie wyglądają całkiem zachęcająco:

Zdjęcia: mehrzeller.com
Muszę przyznać, że taki nowoczesny styl niezbyt podoba mi się w przypadku mieszkań, ale kilka razy w roku chętnie pomieszkałabym w takiej przyczepie, zwłaszcza gdyby mogła stanąć gdzieś nad brzegiem morza. Chociaż z drugiej strony nie wiem, czy nie wygrałaby jednak opcja vintage:
 

Więcej na blogu Terrier Design
 

Zakochana w pewnej rasie psa. Zwierzaka nie ma do dziś, ale za to prowadzi blog Terrier Design. Może się na jego łamach do woli ‘wypisywać’, a także dzielić się ze światem swoimi estetycznymi zachwytami. W wolnym czasie próbuje robić coś z niczego lub układa w głowie treść swojej pierwszej powieści.
Wczytywanie rekomendacji...