Styl polsko - skandynawski

Styl polsko - skandynawski
1655 – Potop szwedzki I, 2015 – Potop szwedzki II. Nieprecyzyjnie to oznaczyłam na osi czasu, ale nie mam i nigdy nie miałam głowy do liczb. Kiedyś nawet, w liceum chyba, powiedziałam nauczycielce od matematyki, że cyferki mnie nie podniecają i wyszłam z sali trzaskając drzwiami. Skąd ja wzięłam ten tekst o podnieceniu? Pojęcia nie mam. Potem, oczywiście, ją przeprosiłam, bo to była już taka starsza pani, zresztą bardzo wyrozumiała na freeków- artystów i krnąbrnej młodzieżówki.
0
Styl polsko - skandynawski

II Fala Potopu nie zalała nas w tym roku. Ona trwa od paru ładnych lat i tym razem nikt się jej nie przeciwstawia. Odwrotnie! Polacy kochają styl skandynawski miłością czystą, jasną, świetlistą i, odnoszę wrażenie, dozgonną.

My już do tej Skandynawii przylgnęliśmy i relację mamy obustronną. Ona po prostu daje nam to, czego potrzebujemy. Daje naturalność, jasność barw, przystępne ceny, funkcjonalność, prostotę form, a jak trzeba – niewymuszoną elegancję. Ona nas rozumie jak nikt inny. A my, Polacy, jesteśmy wierni.

Taka na przykład IKEA potrafi odwzajemnić uczucia. Wyszła nam naprzeciw serwując w swojej restauracji gołąbki i kotlety schabowe. Niezłe PR-owe posunięcie, nie powiem... Specjałów tych nie próbowałam, ale zauważyłam je w menu i doceniam ten gest.
Jest w tej marce coś, co doceniam jeszcze bardziej – Kolekcja PS, w której uczestniczyli polscy projektanci, Krystian Kowalski, Maja Ganszyniec, Paweł Jasiewicz, Tomek Rygalik. Brawo dla tego, kto wymyślił, żeby zaprosić młodych, zdolnych Polaków do stworzenia czegoś, co dotrze do mas.
Chcę wierzyć, że projektanci zgodzili się na tę współpracę w oparciu o ideę „Przybliżyć polski design wszystkim przeciętnym zjadaczom glutenu”. I wierzę, że IKEA oprócz chęci zysku (co jest kwestią oczywistą i czułabym się zażenowana rozwijając ten temat) też tego chciała.

Dlaczego o tym piszę? Bo, Drodzy Państwo, Tomek Rygalik, o którym mowa była powyżej, został uhonorowany przez IWP tytułem Designera Roku 2015! Oprócz tego jego krzesło UXI zdobyło w tym roku nagrodę Must Have.
I tak naprawdę, chciałam w tym poście zwrócić Waszą uwagę właśnie na Tomka Rygalika (nie na panią od matematyki, na PR-owców IKEA, a już na pewno nie na siebie…No może trochę).
Kuchnią, którą widzicie na zdjęciu tytułowym, zachwycałam się podczas tegorocznego festiwalu designu w Gdyni.

Nie chcę wklejać życiorysu projektanta, ani pisać gdzie, jak długo i owocnie pobierał nauki (w tym pewnie także matematyki) oraz z jakimi markami współpracował. Na dole jest link do strony Studio Rygalik – kliknijcie go. A zanim to zrobicie, pooglądajcie sobie te piękne projekty i sami powiedzcie – czy trzeba nam Szwedów? Przecież Polak potrafi. To raczej Szwedom trzeba nas. Ot co.

I na deser

studiorygalik.com

Zdjęcia-archiwum Studia Rygalik, Fotografowie: Bartek Górka, Ernest Wińczyk, Rafał Kolasiński

Zapraszam na mój blog klahsadom.com

 

Zawód – muzyk (nie mylić z „muzyczką”), hobby – polski design i wnętrza, miłość – mąż. Każdy dzień stara się ułożyć tak, żeby wszystkie te elementy znalazły swoją przestrzeń, współistniały, przenikały się i uzupełniały. Jak dotąd, wychodzi.
Wczytywanie rekomendacji...