Które krzesełko wybrać, czyli Tripp Trapp kontra Stokke Steps

Które krzesełko wybrać, czyli Tripp Trapp kontra Stokke Steps
Jednym z najczęściej zadawanych przez Was w mailach pytań jeśli chodzi o zakup rzeczy dla dzieci jest to o krzesełka, a dokładniej - które krzesełko Stokke bardziej polecam - czy ikonę wnętrzarskiego stylu Tripp Trapp czy dużo młodszy i bardziej nowoczesny projekt Stokke Steps?
0
Które krzesełko wybrać, czyli Tripp Trapp kontra Stokke Steps

Dlatego postanowiłam przygotować dla Was ten wpis, porównujący oba krzesła i przedstawiający moje własne zdanie w kwestii wyboru. Mam nadzieję, że uda mi się w nim rozwiać niektóre z Waszych wątpliwości związanych z podjęciem decyzji.


Najpierw nieco historii.
Tripp Trapp jest kultowym projektem marki Stokke. W 1972 roku powołał je do życia norweski projektant Peter Opsvik, który starał się stworzyć krzesło, które nie tylko będzie się dobrze prezentować w każdym wnętrzu, ale też posłuży dziecku dłużej niż przez pierwsze lata samodzielnego siedzenia.

Tripp Trapp zrewolucjonizował rynek dziecięcych krzeseł, a wszystkie następne projekty mogły się już tylko na nim w mniejszym lub większym stopniu wzorować. Jego kształt od dnia powstania pozostaje niezmieniony, jednak w ostatnich latach marka Stokke postarała się o dodatki sprawiające, że mogą z niego korzystać dzieci już od pierwszych dni życia.


Krzesło Stokke Steps pojawiło się w sprzedaży zaledwie w zeszłym roku, ale już zdobyło rzesze miłośników. Zawdzięcza je bardziej nowoczesnemu wyglądowi i podobnej do TT funkcjonalności - dzięki specjalnym dedykowanym mu akcesoriom - leżaczkowi i zestawowi dla niemowląt baby set, umożliwia
wygodne korzystanie z niego dzieciom (i rodzicom) od pierwszych wspólnych chwil.


Kiedy krzesło Stokke Steps weszło na rynek, moja najmłodsza Klara była już za duża, aby móc je wypróbować w duecie z leżaczkiem. Ona parę lat wcześniej korzystała z fotelika/nakładki Newborn dedykowanej krzesełkom TT, a ja cudownie wspominam te chwile z noworodkiem przy stole! Wygoda, kontakt wzrokowy, poczucie bliskości i pełne bezpieczeństwo to główne powody, dla których takie rozwiązanie jest idealne dla całej rodziny.

Myślę, że w tej kwestii leżaczek/bouncer przeznaczony do użycia ze Stokke Steps sprawdza się równie dobrze. Jego przewagą w zestawieniu z siedziskiem Newborn dla Tripp Trapp jest to, że świetnie sprawdza się też jako “zwykły” leżaczek, z opcją delikatnego bujania, na przykład na podłodze. Z siedziska Newborn oczywiście też można korzystać bez montowania na krześle Tripp Trapp, ale nie posiada ono funkcji bujania (“bounce”) 

 

Kiedy dziecko zaczyna samodzielnie siadać, pora "przesiąść się” na krzesełko, z którego korzysta się w duecie z zestawami dla niemowląt “baby set”.  Taki zestaw (inny dla każdego z krzeseł) przydatny jest zwykle do okolic 18. miesiąca życia, czasem nieco dłużej.

W przypadku obu modeli składa się on z barierki oraz dodatkowego oparcia, a w przypadku Steps również z pasów bezpieczeństwa, które nie wchodzą w skład zestawu Baby Set dla Tripp Trappa (można je jednak zakupić osobno).

Żadne z moich dzieci (mimo ich dużej ruchliwości) nie wydawało się potrzebować pasów, stąd nie moge się wypowiadać w kwestii ich funkcjonalności. Jako doświadczona mama mogę chyba napisać, że ich stosowanie nie jest koniecznością, a jedynie kwestią preferencji.

Pisząc o zestawach dla małych dzieci trzeba wspomnieć o tym, że krzesełko Stokke Steps posiada jeszcze jedną funkcję, a mianowicie możliwość zamontowania blatu dla małego dziecka.

Celowo piszę “funkcję", a nie “zaletę”, gdyż dla mnie zawsze najważniejsze było to, aby dzieci były z nami przy stole. Naszym. Rodzinnym. Wspólnym. Biorąc pod uwagę fakt, że krzesło Tripp Trapp posiada możliwość niemalże płynnej regulacji wysokości, a co za tym idzie dopasowania poziomu siedziska do blatu każdego stołu, montowanie dodatkowego blatu/tacki jest dla mnie jakby zaprzeczeniem tego po co przede wszystkim stworzone zostało to krzesełko. Tacki dla TT dostępne są na rynku amerykańskim.

Po wyrośnięciu z zestawu Baby Set (zwykle kiedy dzieci same zaczynają się wspinać po krzesłach i wchodzić w nie “górą” - oj jakie ja widziałam w tej konkurencji akrobacje!), przychodzi czas na korzystanie z samodzielnych, “dorosłych” krzeseł (i jest to chwila, która wiele znaczy dla naszych maluchów, które zyskuja wówczas w swoim mniemaniu pełną samodzielność :))

Siedziska Tripp Ttrapp i Stokke Steps dość mocno się różnią.

Siedzisko Steps ma stałą głębokość. Jest bardziej obszerne od siedziska Tripp Ttrapp (w każdym razie tego przeznaczonego na dziecięce pupy). Jego wyprofilowanie i wysokie boki sprawiają dodatkowo, że posiada ono jakby odpowiedniki podłokietników dla najmłodszych.

Siedzisko Tripp Trapp nie jest tak głębokie jak to w Stokke Steps, natomiast jego położenie można regulować tak w kwestii głębokości (przesuwając je nieco przód-tył) jak i w kwestii wysokości (opuszczając o kolejne “stopnie”). Pisząc, że nie jest tak obszerne muszę zaznaczyć, że mimo to spokojnie pomieści większość dziecięcych pup. Jeśli dziecko ma kłopoty z tuszą, bardziej wskazane byłoby krzesełko Steps.


W obydwu krzesełkach istnieje możliwość regulacji wysokości podnóżka (regulując go pamiętajmy o tym, że kiedy stopy dziecka swobodnie opierają się o podnóżek, kąt pomiędzy udem a podudziem powinien wynosić ok 90 stopni).

Dochodzimy tym samym do sedna projektu krzesła Tripp Trapp, którego twórcy nie bez powodu szczycą się tym, że krzesło rośnie razem z dzieckiem! Kiedy podnóżek staje się zbędny, bo stopy sięgają już podłogi, a siedzisko przy okazji staje się zbyt płytkie - zdejmujemy to ostatnie, a na jego miejscu (lub “ząbek niżej”) montujemy właśnie głębszy od dziecięcego siedziska podnóżek, przekształcając TT w krzesło dla dorosłych. Ile krzeseł “to potrafi”? :)

No dobrze. Wyżej opisałam główne funkcje i “stadia” obu projektów, ale pytacie mnie też o to jak się praktycznie sprawdzają w codziennym użytkowaniu?

Jedno i drugie krzesło jest bardzo łatwe w utrzymaniu czystości, choć osobiście twierdzę, że Tripp Trappa się lepiej czyści (krzesła czyścimy wilgotną ściereczką, a potem wycieramy do sucha). Łatwość czyszczenia wynika z tego, że farba, którą pokryte są w całości drewniane krzesła Tripp Trapp jest łatwiejsza do wytarcia niż matowy plastik siedziska Steps. Dla jak najbadziej obiektywnego porównania piszę tu oczywiście o białych Tripp Trappach (żeby mi nikt nie zarzucił stronniczości:))).

Stoke Steps może nie tak łatwo i szybko się wyciera do czysta, ale samego wycierania jest nieco mniej - odpadają “płozy” i nacięcia boków jakie występują w Tripp Trapp, takie gruntowne czyszczenie zdarza się jednak dość rzadko ;)

Ostatnią kwestią o której należy wspomnieć jest fakt, iż Tripp Trapp, w odróżnieniu od Stokke Steps, występuje w szerokiej gamie kolorów (w tej chwili jest ich 10), umożliwiającej dyskretne dopasowanie się lub przeciwnie - wybicie się w każdym wnętrzu, bez względu na kolorystykę czy styl. Stokke Steps występuje w dwóch wersjach - białe siedzisko można montować na jasnych (naturalnych - bukowych) bądź ciemnych (orzechowych) nogach.

Moje dzieci z równą radością korzystają z obu modeli krzeseł Stokke. Przy stole mamy Tripp Trappy, Tripp Trapp stoi też przy biurku w pokoju chłopców.
U dziewczynek stoi Stokke Steps. Mimo różnicy we wzroście i Klara i Helenka chętnie na nim przesiadują, spędzając dużo czasu na rysowaniu, układaniu puzzli, czy (od niedawna) odrabianiu lekcji.

Jeśli ja miałabym wybrać jedno z tych krzeseł, wybrałabym Tripp Trappa - za ponadczasowy design i to, że niezmiennie kojarzy mi się z moją ukochaną Skandynawią, w której spędziłąm tyle lat, a gdzie obecny jest w niemalże każdym domu, bibliotece, restauracji, urzędzie czy hotelu. Bardzo się jednak cieszę się, że nie muszę wybierać ;)

Zobaczcie więcej moich wpisów  >>> tutaj - zapraszam!


Blogująca mama, po jedenastu latach spędzonych na niewielkiej duńskiej wyspie, wróciła na stałe do Polski, skąd wciąż zaraża nas swoim zamiłowaniem do Skandynawii. Prowadzi blog My Full House.
Wczytywanie rekomendacji...