Domowe biuro

Domowe biuro
Potrzeba posiadania w domu własnego kąta do pracy zrodziła się we mnie już dawno. Szła ramię w ramię z babskim pragnieniem udekorowania biurka, powieszenia nad nim kilku półek, oklejenia ściany kolorowymi kartkami oraz poustawiania na blacie jakże ważnych i potrzebnych dekoracyjnych pojemników.
0
Domowe biuro

Okazało się jednak, że ani przygoda z blogowaniem, ani rzucenie etatu, ani nawet założenie własnej działalności nie były wystarczającym bodźcem do realizacji tych planów. Dopiero informacja o tym, że szanowny małżonek będzie częściej pracował z domu, zmobilizowała nas do działania.

Gdy stało się jasne, gdzie będzie się mieściło nasze centrum dowodzenia, zaczęłam intensywnie myśleć nad koncepcją. Zależało mi na tym, by biurko było wizualnie lekkie oraz, by w miarę możliwości zmieściły się przy nim dwa stanowiska pracy.

Szanowny małżonek z entuzjazmem podszedł do tematu i gdy nadszedł właściwy czas, w dwa dni postawił miedziany stelaż, kolejnego dnia zamontował przycięty blat z Ikei, niedługo potem powiesił dwie pólki i voila – w kilka dni zyskałam domowe biuro oraz Bohatera Domu z prawdziwego zdarzenia :-)

Jak sami zobaczycie na zdjęciach, jeszcze kilka drobnych zadań przed nami:

1. Wybór krzesła – ten pozostawiam Bohaterowi, gdyż to głównie on będzie tu kiblował co najmniej 8 godzin dziennie (moja praca jest jednak bardziej dynamiczna). Wolałabym zostać przy tym drewnianym (które kiedyś sama skaleczyłam, malując je zieloną farbą), ale wiem, że w tym temacie wygoda jest bardzo ważna. Drewniane spróbuję oczyścić i przeprowadzić do kuchni :-)

2. Ukrycie kabli – pod blatem biegną po specjalnej listwie. Niestety to, co się dzieje na biurku, woła o pomstę do nieba.

3. Organizacja dokumentów i biurowych drobiazgów – stan obecny to czysta improwizacja. Chcę jednak popracować przez jakiś czas w takich warunkach, by przekonać się, jakich rozwiązań potrzebuję. Świadomie unikam wszelkich korytek czy szuflad na dokumenty, bo mam wrażenie, że będą sprzyjać chomikowaniu :-)

4. Stylistyczny wspólny mianownik – damsko-męski. Widzę, że jak weszłam tu z moimi szpargałami, kolorowymi obrazkami, puszkami i segregatorami, zrobiło się ultra kobieco. A ma być neutralnie – zależy mi na tym, byśmy oboje się tu dobrze czuli.

Coś mi się zdaje, że z tym ostatnim punktem trzeba się będzie wysilić, bo na pewno nie zrezygnuję z przepięknych kartek, które otrzymałam od Marty z bloga Bosy Dom. Jakiś czas temu wyraziłam zachwyt nad białym kotem w kwiatach i nie zdążyłam się nawet obejrzeć, gdy kolorowe pocztówki znalazły się w mojej skrzynce pocztowej. @Marta – jeszcze raz ogromnie Ci dziękuję. Masz prawdziwy talent, a Twój kot (którego ja wzięłam za maneki-neko – japoński symbol mający przyciągać dobrobyt i powodzenie w biznesie) już jest moim amuletem :-)

Więcej zdjęć na moim blogu Happy Place. Zapraszam!

 

Agnieszka Wrodarczyk - blogerka, certyfikowana home stagerka, samozwańcza stylistka i dekoratorka. Lubi żyć ładnie i powoli.
Wczytywanie rekomendacji...