Kuchenne rewolucje

Kuchenne rewolucje
Moja nowa dieta na bank pociągnie za sobą zmiany w aranżacji kuchni. Od dawna chciałam nauczyć się prawdziwie gotować, tak by siadając do stołu czuć niebo w gębie.
0
Kuchenne rewolucje

Odnoszę wrażenie, że pozamykane na cztery spusty szafy i niemal puste blaty (tu słychać szyderczy śmiech mojego małżonka, który nigdy się z tym stwierdzeniem nie zgadza) skutecznie mi w tym przeszkadzają. Bo jak tu uwolnić swój potencjał, kiedy półmiski, mieszadła i cały ten kuchenny arsenał drzemią sobie w najlepsze, ukryte na dnie szafy i szuflady?

Czuję, że etap pani porządnickiej zmierza ku końcowi. Uczę się nowych smaków, zapraszam do domu nieznane mi produkty i testuję nowe przepisy. Czuję, że teraz potrzebny mi luz i spontan z nutką nonszalancji. Że teraz gotowanie będzie nie tylko obowiązkiem (nie takim znowu przykrym, ale jednak), lecz sztuką i zabawą. Mężu, czy Ty to słyszysz? Skuj mi te płytki, rozbierz ścianę do cegły, grzeczne szafeczki zastąp grubo ciosanym drewnem, a gwarantuję Ci, że pomidorowa już nigdy nie będzie mdła.

Z grubsza wiem, o co mi chodzi. Chcę zacząć od malowania podłogi. Nadal nie wiem, na jaki motyw się zdecyduję, ale chętnie skorzystam z Waszych cennych porad i sięgnę po szablon. Co do reszty, nie mam pojęcia, kiedy będzie mi dane się tym zająć, ale powoli i nieśmiało oddaję się przyjemności planowania. Górne szafki zdecydowanie mają zniknąć, tak samo jak wąski pas kafli. Chcę przebić się do cegły, co oznacza totalną demolkę, ale kto by się takimi drobiazgami przejmował. Na ceglanej ścianie otwarte półki. Chciałabym kiedyś wymienić też stół, bo ten, który mam, jest bardzo wygodny i praktyczny, ale kompletnie mi nie leży. Czuję klimat, ale jeszcze brakuje mi konkretnej wizji i pomysłu, jak to wszystko pogodzić. Dlatego powoli rozglądam się za inspiracjami i rzucam okiem na różne aranżacje wnętrz, zatrzymując się przy stylistyce retro, boho, z elementami loftu. Tak, tak, ulegam trendom, marzę o cegle, surowym drewnie i gigantycznym stole na środku. Otwarte półki mają dumnie prezentować moje ukochane naczynia, rośliny i parę książek kucharskich. Tu nastrojowe lampki, tam kiczowaty landszafcik, trochę retro pasteli, miedzi i butelkowej zieleni. Zdecydowanie bez zbędnych gratów, czyli luz kontrolowany.

Pokażę Wam kilka wnętrz (nie tylko samych kuchni), które ostatnio mnie urzekły. Stylistyka może ciut za surowa, za mało mi roślin i akcentów w moich barwach, ale wyraźnie czuję ten luz. Popaćkana ściana, swobodnie wiszące rondle, dodatki z różnych bajek. W takich okolicznościach przyrody mogłabym się stać prawdziwą boginią domowego ogniska :-)

źródło:

Ferraro Habitat/homify



   
Więcej zdjęc na moim blogu Happy Place. Zapraszam! 

Agnieszka Wrodarczyk - blogerka, certyfikowana home stagerka, samozwańcza stylistka i dekoratorka. Lubi żyć ładnie i powoli.
Wczytywanie rekomendacji...