Wymarzony letni dom

Wymarzony letni dom
Ten letni dom stoi w Skälderviken w Szwecji, 100 m od morza, tuż przy rezerwacie przyrody i jest wręcz doskonale wkomponowany w naturalne tło.
0
Wymarzony letni dom

Nie jest to maleńka łupinka, tylko dość duży dwudzielny budynek, mający pomieścić tłumy gości, którzy bardzo chętnie odwiedzają rodzinę Carlssonów. Duży, ale prosty i fantastycznie rozplanowany. Dobra architektoniczna robota.

4 sypialnie, livingroom, otwarta kuchnia, a to wszystko w niewymiarowej, lekko przeskalowanej wysokości, żeby we wnętrzu było jasno, żeby było w nim powietrze i żeby wygodnie zmieścić piętrowe łóżka dla tej całej gromady najeźdźców ;D

Przedłużeniem wnętrz jest cały przydomowy teren, taras, plaża, morze...
Ależ to brzmi, prawda? ;)

Właśnie, taras.
Dom obłożony jest drewnem świerkowym, z niego powstał też taras. Takie drewno, jeśli nie jest polakierowane, a jedynie zabezpieczone lekko szarawym pokostem, cudownie reaguje na zmiany pogody: gdy pada, ciemnieje i nabiera cieplejszego tonu, gdy praży słońce, jaśnieje, płowieje i nabiera chłodniejszego odcienia.
W bliskim otoczeniu letniej siedziby jest mnóstwo lasów świerkowych - oto kolejne nawiązanie domu do miejsca, w którym go postawiono.

Niski taras przypominający pokład schodzi na trawnik, ogródka zaś brak, bo byłby naturalną przeszkodą w płynnym przejściu trawnika w wydmę i plażę. Genialne :)




Ten taras aż zaprasza, żeby wejść, i już z niego widać kawałek wnętrza i te żywe kolory i te drewniane (świerkowe, ale pokryte żywicą) podłogi, ach! :)
 

 

Przedpokój pozornie jest mały i wąski. Ale przecież całą jego ścianę wypełniła zabudowa, która mieści wszystko, co trzeba. Z drugiej ściany z szafami rozmawia nieśmiertelna tablica-organizer czyli Uten.Silo.

Kuchnia. I tu uwaga: jeśli myślicie, że będzie to taka typowa kuchnia z letniego domku, zrobiona tanim kosztem, lekko "zbierana", sztukowana, to Was zaskoczę. To znaczy nie ja, tylko Carlssonowie ;)
 

Wow!
Wspomniałam o kosztach. No więc wygląda to jak milion dolarów, a to szafki z Ikea, seria Applåd.
Do tego soczysta fuksja, ożywczy żółty i lekki turkus. Coś tam jeszcze lekko mruga na pomarańczowo.
 



I kuchnia i przedłużająca ją jadalnia nie są małe. Przy podłużnym stole mieści się cała rodzina. Wtedy, kiedy aura nie sprzyja posiłkom na zewnątrz, bo te są tu zdecydowanie preferowane. I nie dziwota :)

Nawet bez kolorowych dodatków wnętrze nie byłoby zimne, a co najwyżej rześkie. Tak dobrano odcień bieli i taki efekt daje zestawienie jej ze świerkiem.
Ale kolorowe dodatki to wspaniała rzecz!

Krzesła 7 Arne Jacobsena to kolejny hit jadalni i kuchni.
Ale największym są chyba okna, które wpuszczają do domu las i światło słoneczne.
 


 

Uwielbiam ten pasiasty chodnik! Prowadzi przez kuchnię na tarasowy pokład czyli do głównej jadalni :)
Spójrzcie na żyrandol.
Toć takie cudo można, na bazie kabla z ozdobną żarówką, zrobić z bibuły i tasiemek.
W przedszkolu takie rzeczy robiłam, na wzór ludowych!
Mniam, jakie to wszystko smaczne i soczyste :)

Livingroom jest niewielki. Ale po co większy, gdy salonem jest taras, ogród i setki hektarów plaży? ;D
Ot, tyle w nim trzeba miejsca, żeby przysiąść z książką i herbatą, gdy słota...

Sofa to znowu Ikea, Karlstad. Pasujący do niej idealnie fotel kupiono 30 lat temu, ale oczywiście podobny można znaleźć, niedrogo, np. również w Ikea (Pello).

Lampka ścienna i dywanik-kilim to znaleziska z pchlich targów (właściciele uwielbiają targi staroci), zaś poduszki to m. in. Marimekko.

Sypialnia dzieci posiada wspomniane już piętrowe łóżka. Dzięki nim znalazło się miejsce na moją ulubioną Ikeową szafkę czyli Ikea PS.

Pled w krzyżyki i nowoczesna lampka biurkowa są świetne!

Sypialnia właścicieli jest bardziej przestronna, więcej też w niej dodatków handmade i z pchlich targów. Słodko ale nie za słodko :)


 

Przepiękna szydełkowa narzuta została zrobiona jeszcze przez babcię właścicielki.
Plus trochę ozdobnych pudełek, koszyków. A do tego bardzo nowoczesny regał, ale tak lekki i prawie niewidoczny, że nic, a nic się ze skarbami z dawnych lat nie kłóci.

I na koniec łazienka. Oczywiście prościutka, biała i kolorowe dodatki!

 

Mozaikowa posadzka podoba mi się BARDZO! Zastanawiam się tylko, jak się ją czyści... zwłaszcza, gdy ma się dwa rozsypujące wiecznie piasek z kuwet koty.
Ktoś wie? Serio pytam, bo się zauroczyłam, ale praktycznie trzeba też spojrzeć na sprawę :)


Źródło opisu i zdjęć:
http://www.husohem.se/Hem/Fritidshus/Sydlandsk-stamning-i-semesterhuset/


Pozdrawiam,
fu

Więcj na blogu Funita.


 

Autorka bloga funita.blogspot.com. Kocha porcelanę, wzory, kolory i dobre wzornictwo. Wiecznie poszukuje pomysłów na to jak zagrać deseniem i barwą w swoim mieszkaniu.
Wczytywanie rekomendacji...