Moja podłoga w romby

Moja podłoga w romby
Na wstępie powiem, że jesteśmy z siebie dumni, bo wykonanie takiej podłogi to nie lada wyzwanie! Szczerze mówiąc to przygotowanie do malowania zajęło nam więcej czasu niż samo malowanie.
0
Moja podłoga w romby

Zaczęliśmy oczywiście od umycia i odkurzenia podłogi. Potem nastąpiło rozrysowanie kwadratów. Ten etap miał swój początek na progu w łazience, ponieważ tam już jest szachownica z kafli, a ta w kuchni miała być jej kontynuacją. Dobrze, że zostawiliśmy parę kafli po remoncie.

Następnym krokiem było wybranie kwadratów, które chcemy pomalować, a które zostawić. My oznaczyliśmy je sobie taśmą malarską ze skrótem koloru na niej.

Ponieważ miętowy miał pojawić się nieregularnie, tylko na kilku wybranych polach. Co akurat podpowiedziała mi Ola z Piece of Love, kiedy staraliśmy się z Szarlatanem zdecydować jak to do końca ma wyglądać. Żeby lepiej sobie to wyobrazić położyliśmy na podłodze kolorowe kartki, które przesuwaliśmy dowolnie, aż wreszcie dokonaliśmy ostatecznego wyboru.

Najgorszym etapem było chyba jednak wyklejenie podłogi taśmą z dokładnością co do milimetra. Bez ściemy, zajęło mi to jakieś 10 godzin! Robiłam to od 11 do 23, z przerwą na obiad, spacer na pocztę i krótkimi pauzami na rozprostowanie, bo kręgosłup momentami odmawiał mi posłuszeństwa :P

Następnego dnia zabraliśmy się za zmatowienie starej farby, czyli lekkie szlifowanie. To po całodniowym klejeniu taśmy było akurat przyjemnym etapem ścieżki do wymarzonej podłogi.

Kiedy szlifierkę przejmował Szarlatan, ja radziłam się obserwatorów profilu EYH na Instagram, który odcień miętowego wybrać. I w tym miejscu chciałabym podziękować wszystkim, którzy mieli w tym swój udział! Gdyby nie Wy, zapaskudziłabym podłogę za ciemną farbą, a tak możemy cieszyć się delikatnym akcentem, który wprowadza w dobry nastrój już od progu :)

Powyżej możecie zobaczyć jak wygląda farba zaraz po otwarciu. Pamiętajcie o dokładnym jej wymieszaniu przed użyciem!

Tak jak mówiłam wcześniej, malowanie poszło już gładko. Welurowym wałeczkiem, najpierw wymalowaliśmy szare pola (Kolor - NCS S 2500-N), a następnie miętowe (TVT H372). Aby farba nieco przeschła wybyliśmy na trochę z domu, zostawiając uchylone okna.

UWAGA! Nie trzymajcie taśmy malarskiej dłużej niż to jest potrzebne (mam na myśli czas schnięcia farby, czyli jakieś 24 godziny po drugiej warstwie). My przedłużyliśmy trochę ten proces i w niektórych miejscach odeszła razem z farbą. Ale nic strasznego, szybko załataliśmy dziury.

W sumie to pierwszy raz malowaliśmy podłogę sami i powiem Wam, że warto było wykonać ten wysiłek, bo teraz wiemy, że jeśli jeszcze kiedyś będziemy potrzebowali pomalować podłogę to zrobimy to sami! To żadna filozofia, a nawet przyjemna robota :)

No to zapraszam do naszej kuchni z przedpokojem, w jednym.

Zapraszam również na mój blog Enjoy Your Home, gdzie znajdziecie więcej zdjęć mojej podłogi w romby.

Entuzjastka szeroko rozumianej działalności artystycznej człowieka. Autorka bloga enjoyourhome.blogspot.com, gdzie gromadzi niezliczone inspiracje, stylizacje i oryginalne pomysły na urządzanie wnętrz oraz zachęca do odnajdywania radości z pielęgnowania i ozdabiania swoich czterech kątów i nie tylko.
Wczytywanie rekomendacji...