Podłoga jak malowana

Podłoga jak malowana
Głód wsi zaspokajam wycieczkami po skansenach i okolicznych wiochach, próbując jednocześnie przemycić choć trochę tego klimatu do mojego mieszkania. Nie zrobię skansenu w kamienicy, ale drewniane podłogi i taki sam sufit w kuchni pozwalają mi otrzeć się o sielski wymiar.
0
Podłoga jak malowana

Chciałabym namalować sobie dywan w kuchni. No, może dywan to za duże słowo – taki chodniczek wzdłuż blatu, co by brudu nie było na białych dechach widać ;-) Rozważałam już wszystkie kolory tęczy. Romby, koniczynę i jednobarwną plamę otoczoną koronką, choć myśl o folkowych kwiatach ciągle powraca. Myślę, myślę i nadal nie wiem. Już sobie obiecałam, że nie wezmę się za żaden większy projekt w domu, dopóki tego nie zrealizuję. Jakiś czas temu szanowny małżonek przywiózł mi garść inspiracji z delegacji. Patrzę, myślę i nadal nie wiem. Pastelowe romby kuszą uniwersalnością i optymizmem, ale nie ma w nich nic odkrywczego. Bogate kwiatowe wzory intrygują, ale obawiam się, że talentu ciut za mało. Co robić, co robić? Dobrzy ludzie, wiem, że macie mnóstwo genialnych pomysłów – doradźcie proszę.

Zapraszam również na mój blog Happy Place!

 

 

Agnieszka Wrodarczyk - blogerka, certyfikowana home stagerka, samozwańcza stylistka i dekoratorka. Lubi żyć ładnie i powoli.
Wczytywanie rekomendacji...