Żółta ławka

Żółta ławka
Kupiłam ławkę narożną na OLX, przerobiłam na zwykłą i pozostało to co najprzyjemniejsze, malowanie.
0
Żółta ławka
Od początku wiedziałam, że chcę mój nowy nabytek pomalować farbą kredową, a jeśli kredówka, to oczywiście Annie Sloan. Głównie dlatego, że to jedyne farby tego typu, jakie miałam w dłoni i w jakich maczałam pędzel. No i troszkę dlatego, że ich twórczynię miałam przyjemność poznać osobiście.

Tak, to jest ten moment, w którym robi się kontrowersyjnie. Znam różne opinie na temat Chalk Paint i wiem, że wiele osób narzeka na przykład na to, że kiepsko sprawdziła im się na szafkach kuchennych. Bardzo przepraszam za brutalność, ale jeśli ktoś jest na tyle... [gryzę się w język] oderwany od rzeczywistości, że maluje kuchnię farbą kredową, to niech przynajmniej - odrobinę wytrzeźwiawszy - przyłoży się porządnie do woskowania. I poczyta sobie na zagranicznych stronach i blogach, że tak mocno eksploatowane meble wypadałoby woskować (a także podmalowywać) częściej niż inne. Myślę, że nawet raz w miesiącu. Wtedy ma to szanse powodzenia. A jeśli zamierzacie mi teraz powiedzieć, że przecież producent obiecywał..., to mam do Was tylko jedno szczere pytanie: czy idąc do Mokpola i sięgając po solone Lejsy spodziewacie się widoku idealnie wyprasowanej i wypełnionej po brzegi paczki doskonałych, niepołamanych czipsów? No ja nie. Mimo że też się reklam naoglądałam. Marketing to marketing, nie wyłączajcie zdrowego rozsądku tylko dlatego, że w pięknej reklamie tańcząca na bosaka aktorka, tuląc do policzka miękki sweterek, obiecała Wam ubrania pachnące przez dwie doby górskim potokiem. Ludzie!

Moja ławeczka będzie eksploatowana w ekstremalnych warunkach i jestem bardzo ciekawa, jak kredówka zda na niej egzamin. Nie wiem tego - to jeden wielki eksperyment. Tym bardziej, iż nie mam pewności, czy wszystkie czynności przeprowadziłam zgodnie ze sztuką, bo był to pierwszy raz, kiedy malowałam taką farbą coś większego niż świecznik. Doznania były jednak wspaniałe i choć jeszcze niedawno nie umiałabym sobie wyobrazić w moim domu mebla pomalowanego tak "swobodną" techniką, jaką narzuca Chalk Paint, to teraz baardzo się cieszę z efektu. Farba kredowa to farba dla mnie: osoby leniwej, niechlujnej i bardzo szybko nudzącej się. Malowanie nie było wcale stresujące i wymagające, bo wiedziałam, że smugi i ślady pędzla są w tym wypadku efektem pożądanym. A nie ubocznym.

Przeczytaj także:

Metamorfoza jadalni

Jesli nie krzesła to co?

Kasia Sojka - żona, matka, blogerka. Remonty to jej żywioł, DIY to jej hobby, wkrętarka to przedłużenie jej ręki. Zawsze rzuca się na głęboką wodę, próbując robić wszystko sama, od podstaw - skutki (raz lepsze, raz gorsze) opisuje na blogu piatypokoj.pl
Wczytywanie rekomendacji...