Jadwiga Husarska

Jadwiga Husarska
Jadwiga Husarska
Absolwentka Wydziału Form Przemysłowych ASP w Krakowie. Projektantka produktu i mebli, zajmuje się też projektowaniem graficznym oraz zarządzaniem projektami i brandingiem. Współpracuje z markami Paged Meble i Nowy Styl. Ma na koncie projekty dla klientów z branży medycznej, współtworzy markę WellDone wspierającą osoby powracające na rynek pracy. Jej niekwestionowaną zasługą dla polskiego wzornictwa jest reaktywowanie przez Paged Meble produktów zaprojektowanych w latach 50. i 60. XX w. przez członka legendarnej spółdzielni ŁAD, Mariana Sigmunda.
5
LOKALIZACJA
Basztowa 17
31-143
Kraków
KONTAKT
biuro@husarska.pl
+48 602 785 980
http://www.husarska.pl
Krzesło Polonia dla Paged Meble
Krzesło Polonia dla Paged Meble
Stół i krzesło Polonia dla Paged Meble
Stół i krzesło Polonia dla Paged Meble
Krzesło X Chair dla Paged Meble
Krzesło X Chair dla Paged Meble
Krzesło X Chair dla Paged Meble
Krzesło X Chair dla Paged Meble
Krzesło X Chair dla Paged Meble
Krzesło X Chair dla Paged Meble
Krzesło X Chair dla Paged Meble
Krzesło X Chair dla Paged Meble
Stół X Table dla Paged Meble
Stół X Table dla Paged Meble
Krzesło Bumerango dla Paged Meble
Krzesło Bumerango dla Paged Meble
Krzesło Linea dla Paged Meble
Krzesło Linea dla Paged Meble
Krzesło Salt dla Paged Meble
Krzesło Salt dla Paged Meble
Krzesło Salt dla Paged Meble
Krzesło Salt dla Paged Meble
Krzesło Ventura dla Paged Meble
Krzesło Ventura dla Paged Meble
Krzesło Bumerango dla Paged Meble
Krzesło Bumerango dla Paged Meble
Krzesło Swing dla Paged Meble
Krzesło Swing dla Paged Meble
Krzesło Fashion dla Paged Meble
Krzesło Fashion dla Paged Meble
Krzesło City Bis dla Paged Meble
Krzesło City Bis dla Paged Meble
Stół i krzesła Mello dla Nowy Styl
Stół i krzesła Mello dla Nowy Styl
Krzesło Verbena dla Nowy Styl
Krzesło Verbena dla Nowy Styl
Krzesło Alani dla Nowy Styl
Krzesło Alani dla Nowy Styl
Krzesło Colisa dla Nowy Styl
Krzesło Colisa dla Nowy Styl
Krzesło Inaba dla Nowy Styl
Krzesło Inaba dla Nowy Styl
Krzesło Rosa dla Nowy Styl
Krzesło Rosa dla Nowy Styl
Siedzisko Paseo
Siedzisko Paseo
Zestaw mebli Cubu
Zestaw mebli Cubu
Siedzisko dla dzieci 2+
Siedzisko dla dzieci 2+
Przestrzeń do odpoczynku Forrest
Przestrzeń do odpoczynku Forrest
Lampa Bubble Light
Lampa Bubble Light
WYWIAD

Dlaczego została Pani projektantką?

Od dziecka byłam związana ze sztuką - moi dziadkowie byli rzeźbiarzami, mama też jest rzeźbiarką. Tata miał wykształcenie bardziej techniczne, więc ja jestem połączeniem artysty i osoby o technicznym podejściu do sztuki. Wszystkie moje cztery siostry zajmują się jakimiś dziedzinami pokrewnymi – jedna jest projektantką, druga projektuje biżuterię, trzecia jest po malarstwie i multimediach. Mnie zawsze interesowało tworzenie nowych rzeczy, ale i rozwiązywanie problemów. Bo projektowanie to nie jest tylko robienie pięknych i estetycznych rzeczy, ale przede wszystkim rozwiązywanie wielu interesujących zagadnień.

Z kim Pani współpracuje? 

Z jednej strony jestem tylko projektantem, a z drugiej – project managerem, czyli mam pewne umiejętności zarządzania zespołami projektowymi. Zawsze bardzo lubiłam projekty zespołowe, i tak jakoś zawsze wychodziło, że wybierano mnie na lidera. Być może mam jakieś specjalne predyspozycje i ludzie mają do mnie zaufanie. Zawsze byłam tą osobą, która pilnowała terminów, ale jestem też cierpliwa... Praca w zespole bardzo mnie satysfakcjonuje, tak samo zresztą, jak samo projektowanie. Jest to praca z dużą odpowiedzialnością, bo problemy, które występują, są problemami całego zespołu. 

Współpracuję głównie z markami meblarskimi, z których najważniejsze to Nowy Styl i Paged Meble, ale ostatnio na przykład tworzyłam też kolorystykę ambulansów dla zagranicznej firmy, która dostarcza pojazdy ratownicze na polski rynek.

Bywam też doradcą dla różnych marek czy instytucji, bezinteresownie dzieląc się swoją wiedzą. Jako niezależny konsultant współpracowałam przez trzy semestry z krakowską ASP, wspieram też doradczo fundację Być Razem i ich markę Well Done – za pomoc tej marce w jej rozwoju otrzymałam wyróżnienie „Anioł Ekonomii Społecznej”, przyznawane przez Agendę ONZ ds. Rozwoju.

Udało mi się również połączyć pracę z macierzyństwem – przez ponad rok urlopu macierzyńskiego i zaległych urlopów, powstało wiele projektów. Dla kobiety to pełnia szczęścia móc projektować i jeszcze mieć dziecko. Pracuję z mężem, Andrzejem Sobiną, zaczynamy działać bardziej agencyjnie, obsługując marki całościowo od strony filmu i animacji aż po branding i nowe produkty – takie dostajemy zapytania. Zaprojektowaliśmy całą serię nowych produktów sprzętu sportowego, robimy rebranding dla pewnej sieci usługowej, a kontynuując moje zainteresowanie wzornictwem na potrzeby usług medycznych, przeprojektowaliśmy innowacyjnego robota rehabilitacyjnego dla firmy z siedzibą w Gliwicach.

Wróćmy do Pagedu.

Z Paged Meble, w którym do niedawna zajmowałam się wdrożeniami, współpracowałam od 2010 roku. Podczas studiów w Krakowie dużo jeździłam do Cieszyna, do Zamku Cieszyn. W Krakowie nie było i wciąż ma zbyt wielu inicjatyw ani instytucji tego typu, które dążyłyby do poprawy jakości polskiego wzornictwa. Jasienica, czyli miejscowość, w której znajduje się fabryka mebli Paged, znajduje się pod Cieszynem.  Raz we współpracy z Zamkiem zorganizowaliśmy tam warsztaty dla młodych projektantów, do których prowadzenia zaprosiliśmy Pawła Jasiewicza. Jednak zanim tam się zjawiłam, firma Paged Meble była zamknięta na pracę z projektantami – dwa lata wcześniej zakończyli współpracę z poprzednią projektantką i zrażeni jakimiś negatywnymi doświadczeniami, nie chcieli nikogo zatrudniać.

Jak doszło do tego, że doprowadziła Pani do ponownego wdrożenia projektów Mariana Sigmunda? 

To ciekawa historia. Współpracę z Pagedem zaczęłam od przeglądania starych katalogów firmy. Trafiłam na jakiś album z bardzo starymi zdjęciami, gdzie były niesamowite, całkiem ponadczasowe projekty, które były produkowane w Fabryce Mebli Giętych w Jasienicy – zakładach, które później zostały wcielone do marki Paged Meble.  

Rzuciło mi się w oczy, że w tych produktach widoczne były pewne elementy spójne, które zdradzały, że stoi za nimi jakaś myśl projektowa. Po pewnym czasie koleżanka z marketingu przekazała mi, że jakaś pani z Muzeum Narodowego w Warszawie się do nas dobija, i dopytuje, czy przypadkiem czegoś takiego a takiego nie produkował Paged. Tą panią była Anna Maga. Nawiązałam z nią kontakt i razem udało nam się ustalić, że wzór, o który pytała, faktycznie był produkowany przez zakłady w Jasienicy. Sukcesywnie odkrywałyśmy kolejne projekty Sigmunda – zrealizował ich około 30 czy 40, i wszystkie były nazywane rocznikami, dzięki czemu łatwo było je zidentyfikować – symbole produktów zaczynały się od daty, łatwo było więc namierzyć te, które powstały w okresie, kiedy Sigmund pracował w Jasienicy.

Oczywiście, żeby wdrożyć jego produkty, musieliśmy je nieco zmodyfikować – po ich wymodelowaniu na nowo okazało się bowiem, że gabaryty były zupełnie nieprzystające do tych, które są obecnie stosowane. Żeby w ogóle dało się na nich siedzieć, trzeba było poszerzyć siedziska o 3 cm. Nie jest to zresztą nic szczególnego – ten sam model krzesła przeznaczony na rynek amerykański czy kanadyjski, będzie niewątpliwie większy niż produkt wysyłany do Azji czy nawet Europy – jest to po prostu związane z różnicami antropometrycznymi.

Jakie inne projekty z historii polskiego wzornictwa Pani ceni?

Bardzo podoba mi się krzesło Muszelka Teresy Kruszewskiej.

A jakie współczesne polskie projekty się Pani podobają?

Szczerze mówiąc, trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, bo nie mam czasu śledzić polskiego rynku. Jest wiele różnych konkursów czy festiwali, ale nie wiem, czy to się w ogóle przekłada na sprzedaż - to są raczej takie nadmuchane bańki.

Czy łatwo jest być projektantem w Polsce? Mówi Pani wciąż o rozwiązywaniu problemów – ile ich jest do pokonania na każdym ze szczebli procesu projektowego?

Wszystko zależy od producenta czy klienta - klient czasem oczekuje jedynie estetycznego rozwiązania, które zwiększy sprzedaż, natomiast są też tacy, którzy myślą o tym, żeby ich produkty były lepsze, lepiej zaprojektowane pod względem ergonomicznym, co tak naprawdę jest dla mnie kluczową cechą produktów. Uważam, że bardzo ważne jest zbieranie informacji i wykorzystywanie badań do projektowania, co niestety wciąż nie jest tak powszechne. W procesie projektowym zadaję sobie mnóstwo pytań. Przede wszystkim o to, po co dany produkt ma w ogóle powstać. Ale też jak on będzie żył, jak będzie utylizowany. Pracując w Pagedzie czy w Nowym Stylu realizowałam wiele projektów, które sprzedają się zarówno na rynku polskim, jak i zagranicznym. Moim zadaniem było projektowanie z myślą o masowej produkcji - a więc głównym celem było obniżenie kosztów produkcji, ilości zużytego materiału i odpadów. W projektowaniu chodzi przede wszystkim o to, by producent się utrzymał i zarabiał na swoich produktach, i chciał dalej współpracować z projektantem.

Który spośród Pani projektów najlepiej się sprzedaje?

Jeśli chodzi o wolumen sprzedaży, to na pewno krzesła, które projektowałam dla Nowego Stylu lub Pagedu. Mam trochę za mało danych, by podać dokładną odpowiedź. Dla marki Paged Meble zaprojektowałam około 40-50 wzorów, które są w sprzedaży. Wydaje mi się, że wizerunkowo dla Pagedu dobrze się sprzedają moje ukochane X-Chairy – cztery modele sklejkowe. Wiem też, że w Polsce popularne są krzesła Linea.

Jednak większość projektów, które robiłam dla Pagedu, było przeznaczonych na rynek zagraniczny. Krzesło City Beast było projektowane z myślą o potrzebach klientów z Holandii i Niemiec – przekroje są grubsze i solidniejsze, ich charakter jest trochę uproszczony, ma inne cechy niż krzesło Polonia, które jest bardziej cenione na rynku japońskim. Moje krzesła Alani, zaprojektowane 7 lat temu dla Nowego Stylu, chyba też dobrze się sprzedawały, toczy się nawet sprawa sądowa o to, że ktoś je podrabia, więc przypuszczam, że są całkiem popularne.

Czy zatem X-Chairy to Pani ulubiony własny projekt?

Zdecydowanie jeden z ulubionych, ale bardzo też lubię krzesło Bumerango - z elementów giętych, proste, łatwo się sztapluje. Krzesło Polonia też bardzo lubię, bo było niezłym wyzwaniem. Jest to jedno z najlżejszych dostępnych na rynku krzeseł, waży zaledwie 3 kg, a jednocześnie jest niezwykle trwałe.

Czy warto kupować polski design?

Skoro jesteśmy Polakami, to trzeba wspierać polskie wzornictwo – oczywiście, jeżeli ono nie odbiega od tego, co jest za granicą. Stać nas na to, by projektować i produkować rzeczy dobrej jakości, dlaczego więc nie mamy ich kupować, jeżeli mogłyby być tańsze niż zagraniczne? A z tym, niestety, już bywa różnie – niektórzy polscy projektanci się bardzo, bardzo cenią, i tworzą produkty dostępne jedynie dla elity. W elitarnym designie nie ma ograniczeń, natomiast ja jestem przyzwyczajona do pracy dla masowego odbiorcy. Seryjna produkcja jest zdeterminowana przez dostępne technologie – moja praca wymaga więc pokory, wielu kompromisów i wyrzeczeń. Czasem na pewno wolałabym, żeby nóżka krzesła czy stołu była w jednym miejscu szersza, a w innym węższa, jednak zdaję sobie sprawę, że jestem tylko jednym z trybów wielkiej machiny i że nie mogę upierać się przy swoim za wszelką cenę. Podchodzę z szacunkiem do pracy innych – technologowie na przykład mają bardzo wiele do powiedzenia, i uważam, że należy korzystać z ich doświadczenia. Takie ścieranie się w zespole dużo więcej mnie uczy i sprawia znacznie więcej satysfakcji, niż działanie indywidualne, narzucające producentom i odbiorcom konkretne rozwiązania.

 

Wczytywanie rekomendacji...