Kosmos Project

Kosmos Project
Kosmos Project
Ewa Bochen i Maciej Jelski ukończyli Wydział Architektury Wnętrz ASP w Warszawie. Po studiach praktykowali w Mediolanie u światowej sławy projektantów - Alessandro Mendiniego i Denisa Santachiara. W 2008 roku powołali do życia własne studio, Kosmos Project, w którym realizują krótkie serie przedmiotów oraz projekty na indywidualne zamówienie. Współpracują też z producentami w kraju i za granicą, wdrażając projekty do produkcji seryjnej. Ich autorskie projekty cechuje dowcip i koncept - przedmioty zaskakują nieszablonowymi skojarzeniami i zestawieniami.
4
LOKALIZACJA

Warszawa
Lampa i Kilim z kolekcji Collective Unconscious
Lampa i Kilim z kolekcji Collective Unconscious
Maski z kolekcji Collective Unconscious
Maski z kolekcji Collective Unconscious
Fotel i parawan z kolekcji The Sea Cult
Fotel i parawan z kolekcji The Sea Cult
Karafka The Heart
Karafka The Heart
Fotel Lulu dla Airnova Design
Fotel Lulu dla Airnova Design
The Radio
The Radio
Lampy Dzwonki
Lampy Dzwonki
The Knuckle Comb
The Knuckle Comb
Tkanina z kolekcji Transition
Tkanina z kolekcji Transition
Stolik z kolekcji Transition
Stolik z kolekcji Transition
Fotel i wazy z kolekcji Transition
Fotel i wazy z kolekcji Transition
Szezlong The Crow
Szezlong The Crow
Kilim z kolekcji Collective Unconscious
Kilim z kolekcji Collective Unconscious
Maski z kolekcji Collective Unconscious
Maski z kolekcji Collective Unconscious
Lampa z kolekcji Collective Unconscious
Lampa z kolekcji Collective Unconscious
Fotel z kolekcji Collective Unconscious
Fotel z kolekcji Collective Unconscious
Maska z kolekcji Collective Unconscious
Maska z kolekcji Collective Unconscious
Kolekcja Collective Unconscious
Kolekcja Collective Unconscious
Kilim z kolekcji Collective Unconscious
Kilim z kolekcji Collective Unconscious
WYWIAD

Czy łatwo jest być projektantem w Polsce?

Zawód projektanta jest fascynujący, ale rzeczywiście w Polsce trudno jest się z niego utrzymać. Rynek w naszym kraju jest jeszcze bardzo młody, a koszty przygotowania projektów są bardzo wysokie i musi upłynąć trochę czasu zanim się zwrócą. Fabryki, które zlecają projekty projektantom, wciąż można jeszcze w Polsce policzyć na palcach. A design to nie tylko projektanci, ale współpraca pomiędzy projektantem, przemysłem i odbiorcą. W dzisiejszych czasach projektanci pracują globalnie i nasze projekty nie są kierowane wyłącznie na rynek polski, choć zależy nam także na rozwoju polskiego przemysłu. Niestety wciąż jest więcej polskich projektantów cenionych przez producentów za granicą niż w Polsce.

Z kim współpracujecie?

Współpracujemy z producentami, fabrykami mebli, dla których wykonujemy projekty przedmiotów do produkcji seryjnej. Ostatnio podjęliśmy współpracę z amerykańską marką Fab.com, która będzie produkowała kilka przedmiotów z naszej kolekcji „Nieświadomość Zbiorowa’ i kilka nowych projektów, ale to na razie tajemnica. Bujany fotel LULU od kilku lat produkowany jest przez włoska markę Airnova Design. Niektóre projekty sami wdrażamy w krótkich seriach i sprzedajemy je klientom- tak jest z karafką „The Heart”. Czasem robimy też projekty unikatowe na specjalne zamówienie, jak w przypadku wiszących siedzisk „Demony Natury”, które
powstały na zamówienie poznańskiej Galerii Arsenał.
Przy realizacji i projektowaniu wystaw współpracujemy z muzeami i organizacjami kultury, takimi jak Instytut Adama Mickiewicza. Ostatnio pokazywaliśmy naszą wystawę „Nieświadomość zbiorowa” w Muzeum Regionalnym w Stalowej Woli.

Który z Waszych projektów sprzedaje się najlepiej? Jak myślicie, dlaczego?

Najlepiej sprzedaje się karafka The Heart. Doceniła ją branża winiarska i cieszy się dużym powodzeniem. Pewnie ze względu na to, że łączy ciekawą formę z funkcjonalnością.Wciąż mamy więcej klientów za granicą, ale kontaktuje się z
nami coraz więcej osób z Polski.

Czy warto kupować polski design?

Pewnie, że warto, bo w ten sposób przyczyniamy się do rozwoju polskiego designu, a
on ma jeszcze bardzo wiele do powiedzenia.

Jaki jest Wasz ulubiony projekt z historii polskiego wzornictwa?

Bardzo cenimy projekty Marii Chomentowskiej, ponieważ miała niezwykłe wyczucie formy i potrafiła świetnie dopracować detal. Jednymi z takich projektów są krzesło Płucka z 1956 roku i stoliki z pulpitami do pracowni fizycznej.
Drugim projektantem jest Władysław Wołkowski (innowator w zakresie wykorzystania wikliny w meblarstwie - przyp. red.), którego cenimy za niezwykłą oryginalność i niepowtarzalne użycie materiału. Naszym ulubionym projektem jest fotel z kompletu „Niedźwiedzie” z 1957 roku.

 

Jakie współczesne projekty i projektantów cenicie?

Bardzo lubimy Jaspera Morrisona i Toma Dixona za ich praktyczne i proste podejście do projektu. Podziwiamy też Alessandro Mendiniego i Denisa Santachiara, z którymi kiedyś współpracowaliśmy. Interesuje nas konceptualne podejście do projektowania - znak rozpoznawczy Mendiniego. Jesteśmy pod wrażeniem jego umiejętności wkładania duszy do projektów przemysłowych. Santachiara z kolei balansuje na granicy rozwiązań technicznych i poetyckości. Przykładem takiego podejścia do projektu jest donica Santavase – połączenie donicy na kwiaty i śruby. Wkręca się ją w ziemię pod dowolnym kątem. Innym przykładem jest poruszająca się lampa - chmura - projekt Nuvola z 2005 roku. Poza tym cenimy projektanta mody Issey Miyake, za niebanalne podejście do formy i kroju. Konstruuje on swoje stroje jak wielowarstwowe rzeźby, wykorzystując ruchy ciała modeli do ożywiania tych misternych kompozycji.

Jaki jest Wasz ulubiony własny projekt?

Najbardziej lubimy projekty z kolekcji „Nieświadomość Zbiorowa”. Stworzenie tej kolekcji było całkiem nowym wyzwaniem projektowym – stworzyliśmy całą serię obiektów, a nie, tak jak dotychczas, pojedynczy prototyp. W tych projektach chcieliśmy powrócić do korzeni, odtworzyć atmosferę pradawnego słowiańskiego rytuału. Był to bardzo kompleksowy projekt: wymagał zdobycia wiedzy etnograficznej, archeologicznej, a także zrozumienia niektórych technik rzemieślniczych, bez czego nie powstałyby takie projekty jak kilim czy siedzisko z wikliny. Złożoność tej kolekcji sprawiła, że jej realizacja nie była łatwa, ale jednocześnie fascynująca i jesteśmy zadowoleni z efektów.

Dlaczego zostaliście projektantami?

Maciej Jelski: Gdy byłem dzieckiem, podczas wakacji najbardziej lubiłem schodzić do
piwnicy u babci, gdzie składowane były przedmioty wykonane przez mojego pradziadka, absolwenta szkoły rzemiosła w Wiedniu. Przeglądałem ręcznie wykonane przez niego młynki, tasaki, łyżki, modele parowozów, i to uruchamiało moją wyobraźnię.

Ewa Bochen: Najpierw chciałam iść na malarstwo, ale ponieważ pochodzę z rodziny inżynierów, design okazał się dobrym kompromisem.

Rozmawiała Klara Czerniewska

Wczytywanie rekomendacji...