Wasze wnętrza: Dom malarki

MÓWI WŁAŚCICIEL
Anna Kmita (annakmita.com)

Inspiracje... W domu zakochałam się od pierwszego wejrzenia – w ogrodzie są stare drzewa, a wnętrze jest sensownie podzielone na cztery kondygnacje. W domu są też wspaniałe duże okna do podłogi, które w pewien sposób zdefiniowały przestrzeń. Okolica też jest wyjątkowa - spokojna jednorodzinna zabudowa, stawy, a do centrum zaledwie 10 minut autem. Ponieważ dom był w stanie deweloperskim, dawał duże pole do popisu. Inspirowałam się przede wszystkim stylem loftów i street artem. Większość pomysłów powstała własnym sumptem. Jednym z nich jest patent na betonowe ściany. Pomysł nie pożarł majątku, jednak przysporzył sporo nerwów przy pilnowaniu tynkarzy, którzy nie mogli uwierzyć, że nie mają gładzić tynku, ale go psuć. Kolejnym z pomysłów na wnętrze były efekty na ścianach: udawane graffiti, ręcznie malowane napisy, ciekawa faktura, która powstała po zdarciu nietrafionej tapety w łazience dla gości. Wszyscy odwiedzający pytają, kto to projektował, co daje do myślenia na temat ewentualnej zmiany zawodu - Anna Kmita jest przecież malarką!
Twoje potrzeby... W domu każdy miał mieć swój kąt. Potrzebowaliśmy miejsca dla rodziny i do realizacji twórczości, która wymaga przestrzeni i dobrego oświetlenia. Mój narzeczony również często pracuje w domu, po którym szwendają się dwa nudzące się w ciągu dnia psy. Musiałam zatem pogodzić wszystkie potrzeby. Parter to przestrzeń dla całej rodziny i gości (salon, kuchnia, jadalnia). Dzieci – 2-letnie i 16-letnie - mają swoje piętro, osobne piętro zarezerwowane mam do pracy. Tam znajduje się także główna sypialnia. W przyziemiu znajdują się pomieszczenia użytkowe – nie „wyglądają”, ale jak się okazuje, nie sposób bez nich żyć – spiżarnia, pralnia, suszarnia, zimowa garderoba, warsztat, schowek na rowery i siłownia.
Najlepszy pomysł... Prysznic ze szklaną ścianą - tuż za nią mamy widok na taras i rozległe drzewo. Sprawdziło się też wydzielenie części domu dla dzieci.
Ulubiony przedmiot... Pomarańczowy optymistyczny czajnik, bez którego kuchnia nie miałaby duszy, czerwony gazetownik z IKEA w łazience i portret narzeczonego Piotrka, na który się "wchodzi", jak na strażnika, od razu po wejściu - jest łudząco rzeczywisty, a jego groźna mina potrafi wystraszyć gości.
Najgorszy pomysł... Szklane drzwi w łazience ze szklaną ścianą - po pierwsze nigdy się ich nie używa, po drugie, jak je ktoś zasunie, to się na nie wpada.
2
Fotograf Anna Kmita
GDZIE? Warszawa
KTO TU MIESZKA? Anna Kmita z narzeczonym i 2 córkami
ILE METRÓW? 200 m2
W domu malarki, Anny Kmity, nie mogło zabraknąć sztuki. Jest wszędzie i pod każdą postacią. Realistyczne obrazy, obok nich grafitti i ściana tablicowa pokryta spontanicznymi rysunkami i napisami. Sztuce towarzyszy klimat loftu, który budują surowe betonowe ściany i duże przeszklenia.
Wczytywanie rekomendacji...